Czy kameleon może zmienić się w pijawkę?

O efekcie kameleona, tzn. naśladownictwie, wiadomo, że przynosi korzyści osobie naśladującej. Mniejsza jest natomiast wiedza na temat zysków bądź strat, jakie ponosi człowiek naśladowany. Opublikowane w Polish Psychological Bulletin badania dowodzą, że ów kameleon może stać się społeczną pijawką!

Ludzie naśladują wiele społecznych zachowań, takich jak emocje, wyrazy twarzy, czy też postawy innych ludzi. Z uwagi na to, że naśladowanie jednej osoby przez drugą przypomina zachowanie kameleona upodobniającego się do swojego otoczenia, badacze Tanya Chartrand i John Bargh z New York University nazwali to zjawisko efektem kameleona. Skutki naśladownictwa przedstawiane są przeważnie zarówno w odniesieniu do osób naśladujących, jak i do tych, którzy sami są naśladowani.

Uważa się, że rolą naśladownictwa jest tworzenie i utrzymywanie dających satysfakcję związków interpersonalnych, zaś samo naśladowanie określane jest jako spoiwo społeczne. Od kilkunastu już lat wiadomo, że naśladowanie przynosi korzyści naśladującemu, na przykład przez wzrost lubienia, zaufania, odczuwania empatii wobec niego, czy też przez oferowanie naśladującemu pomocy przez osobę naśladowaną.

Niemniej jednak, jeśli naśladownictwo jest korzystne dla obu stron interakcji społecznej, to sam naśladowany również powinien coś zyskiwać. I faktycznie – naśladowane osoby przykładowo określają siebie jako bardziej bliskie w relacjach z innymi, stają się bardziej zorientowane na innych, zwiększa się także ich poczucie fizycznej bliskości z innymi.

Z drugiej strony coraz częściej zwraca się uwagę na to, że w relacji tej, tj. między naśladującym a naśladowanym, osoby, których zachowanie jest kopiowane mogą ponieść też pewne straty. Wykazano na przykład, że mogą one przejawiać skłonności do potwierdzania własnych stereotypowych cech czy też obniżenia satysfakcji ze związków miłosnych. Badacze z Uniwersytetu SWPS Sylwia Kot i Wojciech Kulesza testowali, w jaki sposób naśladownictwo wpływa na lubienie siebie oraz samoocenę osób naśladowanych. Innymi słowy naukowcy sprawdzali, czy interakcja między naśladującym a naśladowanym jest bardziej korzystna dla naśladującego czy naśladowanego.

Jak przebiegało badanie?

Do badania zaangażowano 42 studentów. Badacze sprawdzali stopień lubienia siebie oraz samooceny osób badanych, testowali też ich gotowość do zachowań pomocowych oraz stopień lubienia pomocniczki badaczy. Współpracowniczka badaczy rozmawiała z każdym badanym na temat 12 prezentowanych im zdjęć. Podczas badania połowa uczestników była przez nią naśladowana, tzn. kopiowane były ich gesty i maniery z opóźnieniem od 1 do 2 sekund, zaś u pozostałych nie zastosowano naśladowania – pomocniczka siedziała wtedy prosto i nieruchomo z obiema rękami założonymi na kolanach i obiema stopami na ziemi. Następnie kobieta opuszczała pomieszczenie, aby przynieść badanym zestawy kwestionariuszy. Wracając „przypadkowo” opuszczała długopisy na podłogę, po czym czekała 10 sekund przed ich zebraniem (cel: pomiar zachowań prospołecznych). Następnie każdy z badanych otrzymywał 3 kwestionariusze do uzupełnienia: jeden mierzący poziom lubienia współpracowniczki badaczy, drugi – lubienia siebie, trzeci – samooceny uczestników, podane w kolejności losowej.

Jakie wyniki przyniósł ten eksperyment? Po pierwsze okazało się, że uczestnicy naśladowani pomagali więcej, tj. podnieśli znacznie więcej długopisów, niż ci nie naśladowani. Po drugie naśladująca kobieta była znacznie bardziej lubiana tylko wtedy, gdy naśladowała. Co najciekawsze i nieoczekiwane, w wyniku naśladownictwa badani lubili siebie mniej oraz mieli niższą samoocenę, w porównaniu z uczestnikami, którzy nie byli naśladowani.

Podsumowując, w badaniu zaobserwowano, że naśladujący odnosi korzyści poprzez wytwarzanie z naśladowanym więzi społecznej, aczkolwiek lubienie osoby naśladującej i pomaganie jej okazało się być dla naśladowanego kosztowne. Eksperyment ujawnił nieoczekiwane zjawisko, że naśladowane osoby lubią siebie mniej i oceniają siebie na niższym poziomie w porównaniu do osób,
które nie były naśladowane.

O naśladującym można zatem powiedzieć, że jest jak pijawka „odbierającą” naśladowanemu jego samo-lubienie i zyskującą jego kosztem – tłumaczą autorzy badania. Czy znaczy to zatem, że stanowisko, w myśl którego naśladownictwo traktowane jest jako spoiwo społeczne, jest wątpliwe? Badacze wskazują, że w celu rozstrzygnięcia tej problematyki potrzebne są
kolejne badania.

Więcej informacji:
(C) Zdjęcie by unsplash.com Ashim Da Silva
Kot, S., Kulesza, W. (2016). The chameleon as a leech: The costs of mimicry for the mimickee. Polish
Psychological Bulletin DOI: 10.1515/ppb-2016- 0014
Chartrand, T.L., Bargh, J.A. (1999). The chameleon effect: The perception-behavior link and social
interaction: Journal od Personality and Social Psychology DOI: 10.1037/0022-3514.76.6.893.
Print Friendly, PDF & Email
Sending
User Review
0 (0 votes)
Total
0
Shares
7 comments
  1. Artykuł zawiera bardzo interesujące treści poszerzające znajomość mechanizmu niezwykle ważnego zjawiska, jakim jest naśladownictwo. Autorka wymienia liczne zalety “Efektu kameleona”, zaczynając od wzmocnienia korzyści interpersonalnych, poprzez wzmocnienie samooceny, skończywszy na wzroście współczucia wobec innych. Powszechnie wiadomo więc, że naśladowanie wiąże się z czerpaniem korzyści osoby naśladującej, co potwierdzono wieloma badaniami, natomiast od niedawna zwraca się uwagę również na osobę “naśladowaną”.
    Autorka wskazuje,że bycie naśladowym również przynosi wiele korzyści, ale może nieść też straty. Jedną z możliwych strat jest spadek samooceny – w końcu naśladowany może przejrzeć się w naśladującym, jak w lustrze, co może mieć dwuznaczny wydźwięk dotyczący oceny własnej postawy, zachowań.
    Autorka płynnie przechodzi do głównego zagadnienia artykułu – badania przeprowadzonego przez badaczy z Uniwersytetu SWPS, Sylwię Kot i Wojciecha Kuleszę dotyczącego relacji, korzyści, bądź strat wynikających z bycia naśladującym, bądź naśladowanym.
    Autorka w sposób klarowny i jasny przytacza założenia badania. Dzięki przedstawieniu dokładnej procedury badania, tj ilości uczestników, przesłanek oraz sposobu pomiaru czytelnik może “dotknąć tematu w sposób logiczny”. Porównując przedstawione wyniki z tymi przedstawionymi w tekście źródłowym, nie można znaleźć niedopatrzeń, bądź prób przeinaczenia, czy zwykłych błędów merytorycznych. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć o rzetelności autorki tekstu.
    Wyniki eksperymentu okazują się zaskakujące – to naśladowani wykazali się większą chęcią i gotowością do pomocy, ale jednocześnie mniej siebie lubili w porównaniu do naśladujących. Autorka wyjaśnia to obniżeniem samooceny naśladowanego. Wniosek wydaje się być oczywisty – osoba, która jest naśladowywana ponosi większe straty, niż zalety z zaistniałej sytuacji.
    Niestety, poprzez brak większej ilości badań potwierdzająch, bądź zaprzeczająych temu założeniu, jasna odpowiedź nie jest możliwa, co autorka zamieszcza na końcu wypowiedzi.
    Podsumowując, artykuł został napisany starannie i dokładnie, spełniając wszystkie wymagania dociekliwego czytelnika, jak również może być traktowany, jako miła lektura dla wszystkich zainteresowanych relacjami międzyludzkimi i nie tylko.

  2. Autorka wybrała bardzo ciekawe badanie opublikowane w Polish Psychological Bulletin. Powyższy artykuł bardzo zaintrygował mnie odkrytymi zaletami i wadami tzw. Efektu kameleona, który jest w społeczeństwie powszechny. Już sam wstęp zaciekawił mnie do przeczytania całego artykułu.
    Autorka w sposób konkretny i zwięzły przedstawia w jaki sposób przebiega badanie, które jest zgodne z opisem umieszczonym w tekście źródłowym. Jednak zabrakło mi tu jednej ważnej informacji dotyczącej płci badanych osób. Z racji tego, że w badaniu wzięło udział 42 studentów, a według tekstu źródłowego przewagę stanowiły kobiety, których było 37, co według mnie może mieć znaczenie zarówno dla czytelnika jak i dla badania. W artykule źródłowym zostało to wyjaśnione w wynikach tym, że badanie powtórzono w grupie mężczyzn , a tu zabrakło mi tego wyjaśnienia. Według mnie mogłyby być jeszcze zawarte informacje na temat bezpieczeństwa badania na przykład dotyczące odpowiedniej odległości krzeseł w momencie rozmowy współpracowniczki z badanymi tak, aby nie naruszyć ich przestrzeni własnej oraz dotyczącą tego, że każda taka naśladowana lub nie naśladowana sytuacja za każdym razem trwała 10 min i była liczona czasomierzem.
    Cel badania jasno został sprecyzowany przez autorkę, w badaniu chcieli sprawdzić dla kogo naśladowanie jest korzystniejsze czy dla naśladującego, czy też dla naśladowanego. Wyniki również zostały przedstawione poprawnie jednak mogłyby zawierać więcej szczegółów na przykład dane dotyczące o ile osób więcej pomagało w podniesieniu długopisu oraz jak bardzo różniła się samoocena osób naśladowanych i tych nienaśladowanych.
    Uważam, że dobrym pomysłem było wyróżnienie innym kolorem wniosków, przez co przykuwają one uwagę odbiorcy. Dzięki temu czytelnik może łatwiej odnaleźć się w artykule. Wnioski idealnie podsumowują opisane badanie, a co więcej zaciekawiają. Osobiście nie sądziłam że osoba naśladowana może mieć obniżoną samoocenę, a dzięki temu, że przeczytałam ten artykuł dowiedziałam się tego , że to osoba naśladująca jest tą pijawką, która zabiera energię osobie naśladowanej, co bardzo mnie zaskoczyło.
    Uważam, że ten artykuł jest godny pochwały ze względu na swoją przejrzystość oraz zwięzłość. Jest on napisany prostym językiem, zrozumiałym dla osób z różnych przedziałów wiekowych oraz różnych pozycji społecznych. Zabrakło tylko kilku szczegółów, o których wspomniałam wyżej. Uważam , że warto przeczytać ten artykuł.

  3. Artykuł w bardzo ciekawy i przejrzysty sposób przedstawia efekt kameleona tzw. naśladownictwo. Całość jest napisana prostym i nieskomplikowanym językiem, także każdy, nawet ci, którzy z psychologią i językiem psychologów nie mają nic wspólnego będą w stanie go zrozumieć. Artykuł nie nudzi czytelnika, nie zasypuje odbiorców nieskończoną ilością faktów, które i tak po przeczytaniu najczęściej nam umykają. Przed przeczytaniem artykułu nie zastanawiałam się, ani nie zagłębiałam się, czy naśladownictwo może przynieść jakieś korzyści lub straty osobie naśladującej czy też naśladowanej, jednak po przeczytaniu czuję, że dowiedziałam się czegoś nowego, a artykuł nie pozostawił we mnie nieprzyjemnego uczucia niedosytu i konieczności szukania dopełnienia informacji na innych stronach internetowych. Autorka dokładnie i starannie opisuje badanie przeprowadzone przez badaczy z SWPS-u, Sylwię Kot i Wojciecha Kuleszę. Czytelnik dowiaduje się w jakim celu zostało przeprowadzone badanie oraz w jaki sposób zostało ono przeprowadzone. Jednak mimo to, chciałabym zwrócić uwagę na brak jednej, moim zdaniem istotnej informacji. Autorka informuje nas, że w badaniu udział wzięło 42 studentów, nie podaje ona jednak ilu było mężczyzn, a ile kobiet, pomimo tego, że taka informacja znalazła się w tekście źródłowym. Uważam, że badając interakcję między dwoma osobami istotny jest fakt, czy będzie to kobieta i mężczyzna, bądź dwie kobiety. Wyniki uzyskane przez badaczy oraz wnioski jakie można było wyciągnąć na podstawie przeprowadzonego badania są przedstawione w jasny i klarowny sposób.
    Ogólnie rzecz biorąc w artykule zostały poruszone i omówione wszystkie ważne kwestie takie jak cel, przebieg, wyniki i wnioski wyciągnięte z badania. Wszystkie informacje przedstawione w powyższym artykule zgadzają się z informacjami, które są przedstawione w tekście źródłowym.
    Jak wcześniej wspomniałam artykuł jest napisany poprawną polszczyzną, w sposób przestępny i zrozumiały.
    Mam nadzieję, że artykuł dotrze do szerokiego grona odbiorców, nie tylko tych, którzy z psychologią są na codzień, ale również tych, którzy nie są z nią zaznajomieni. Dlaczego do tak szerokiego grona? Z bardzo prostego powodu. Naśladownictwo jest przejawem wpływu społecznego, który jest tematem aktualnym i dotykającym nas wszystkich.

  4. Z całą szczerością uważam ,że artykuł bardzo udany. Spojrzenie na korzyści i problemy jakie wiąże ze sobą występowanie efektu kameleona dla każdej ze stron to smakowity kąsek. Zazwyczaj spotykałam się tylko z wyłanianiem zalet tego efektu tylko dla osoby naśladującej. Towarzyszył temu przykład kelnerki , która powtarza frazy przed chwilą wypowiedziane przez klienta i wygrywała na tym.
    Moją uwagę przykuło badanie przeprowadzane przez Sylwie Kot i Wojciecha Kulesze, którzy są badaczami z SWPS. Badanie dotyczyło wpływu naśladownictwa na lubienie i poziom samooceny osoby naśladowanej. Badanie przebiegło ze standardowymi normami ale mnie zastanowiło czy zabieg z opuszczeniem długopisu był wykonany wzorowo? Czy mógł wydać się badanym sztuczny? Czy jeśli był sztuczny to czy można uważać, że pomiar norm prospołecznych jest rzetelny? Jest to jedyna rzecz , która mnie w tym badaniu, które zostało opisane w artykule ,zastanawia. Jednak sama nie mam pomysłu w jaki inny sposób -naturalnie opuścić długopis. Wedle tego stwierdzam,że nie mam prawa kwestionować rzetelności pomiaru normy społecznej.
    Wyniki tego badania takie jak : uczestnicy naśladowani pomagali częściej, kobieta , która naśladowała była lubiana bardziej, były dla mnie do przewidzenia ale fakt ,że osoby naśladowane miały mniejszą samoocene i mniej siebie lubiły, już nie. To dla mnie nowość. Nowość w pozytywnym znaczeniu, oczywiście. Cieszę się, że inni też o nich przeczytają.
    Konkluzja artykułu ciekawa i zgodna z wysnutymi wnioskami. Miłym akcentem było przedstawienie relacji naśladowcy a osoby naśladowanej jako metafory, która jest zrozumiała dla każdego.
    Artykuł zawierał wszystkie aspekty takie jak : przedstawienie celu prezentowanych badań,opis przebiegu badania, przedstawienie wyników i wysnucie wniosków. W tej kwestii nie można przyczepić się do niczego.
    Język jakim operowała autorka był zrozumiały i rzetelny. Wiedza prezentowana w streszczeniu była zgodna z tekstami źródłowymi. Nie wykryłam żadnych rozbieżności w tym aspekcie.
    Artykuł ten jest dobrze napisany jeszcze pod jednym względem. Mianowicie nie nudzi czytelnika i zaspokaja jego ciekawość nie zostawiając uczucia niedosytu wiedzy jaka została mu przedstawiona.
    Uważam ten artykuł za dobry i spełniający wszelkie standardy. Uważam , że każdy student pierwszego roku psychologii powinien go przeczytać.

  5. Zachowanie “obojętne” asystentki było tak sztuczne że musiało poprzez kontrast zawyżyć samoocenę nieszczęśników którzy z takim quasicyborgiem mieli pecha współpracować.
    Wyniki są godne makulatury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Related Posts