“Zarzenowanie”

Czy zdarzyło Ci się kiedyś popełnić gafę? Może potknąłeś się na ulicy pełnej ludzi? Może w trakcie pogrzebu zacząłeś się histerycznie śmiać albo wypaplałeś czyjś problem? Albo … Scenariuszy jest milion pięćset. Może zrobiłeś byk ortograficzny, pisząc tytuł artykułu naukowego w Internecie? Założę się, że wiesz, co taka osoba może czuć.

Prawdopodobnie i Ty, i ja czujemy zażenowanie (ang. embarrassement). Po co nam ta emocja? Cóż, Darwin zastanawiał się nad tym, ale jemu nie udało się odkryć, dlaczego oblewanie się rumieńcem ma czemukolwiek służyć. Nie pomaga w leczeniu raka, rozwiązywaniu równań różniczkowych i nie przepędzimy nim cząsteczek smogu. Trochę to trwało, zanim badacze: Dacher Keltner i Cameron Anderson z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley zaproponowali zupełnie nowe ujęcie tego zjawiska. Zanim przejdziemy do samej specyfiki zażenowania, poznamy ogólne ramy ich sposobu rozumienia emocji.

Perspektywa funkcjonalna

Zażenowanie jest emocją, a wychodząc z perspektywy funkcjonalnej, zadać należy sobie pytanie o to, jak mogą one rozwiązywać problemy ewolucyjne stawiane przed naszymi przodkami. Perspektywa funkcjonalna nakłada pewien ogólny sposób myślenia o emocjach: po pierwsze emocje mają rozwiązywać specyficzne problemy; po drugie emocje są dość złożonym systemem powiązań i po trzecie: przynoszą korzystne konsekwencje, tym którzy daną emocję ‘stosują’. Podpowiedzi, jakie specyficzne problemy ma rozwiązywać emocja, dostarcza jej sytuacyjny poprzednik. W przypadku zażenowania, np. nieudany żart. Niewybredny komentarz? Niefortunny wpis na profilu znajomego na portalu społecznościowym? Różne normy społeczne są po to, aby interakcje między ludźmi przebiegały gładko (żeby mieć święty spokój), ale popełniać błędy jest rzeczą ludzką.

Wstyd, poczucie winy a zażenowanie

Oczywiście, jest jeszcze wstyd, którego poprzednikiem są te sytuacje, w których nie spełniliśmy własnych, wewnętrznych standardów, oraz poczucie winy, kiedy naruszyliśmy normy moralne (np. okłamaliśmy kogoś). Te trzy emocje pojawiają się przy okazji zazgrzyta w relacjach między ludźmi i każda z nich jest inna. Potrzebny jest mechanizm, który nareperuje błąd. Metaforycznie: potrzebny jest mechanizm, który wygładzi zmarszczki na zaburzonej powierzchni interakcji. Jest to o tyle ważne, że osoba niezainteresowana przywróceniem ładu naraża się na nieprzyjemne konsekwencje, takie jak na ostracyzm, na to, że otoczenie zaniecha utrzymywania z nią kontaktów. Funkcją zażenowania jest łagodzenie relacji po naruszeniu społecznych norm.

Drugi element perspektywy funkcjonalnej odnosi się do działania zespołu systemów związanych z emocją, które pozwalają jednostce zmaksymalizować efektywność reakcji. Chodzi między innymi o aspekt fizjologiczny – przepływ krwi musi dopłynąć do jednych narządów, a zmniejszyć w drugich. Również zauważmy, że w złości nasza twarz czerwienieje, a w lęku robimy się bladzi. Ten sam układ krwionośny, a zupełnie inny efekt. Organizm musi skoordynować różne systemy, aby osiągnąć efekt zażenowania.

Dodatkowo, ekspresja emocji musi wykazywać się spójnością w obrębie jednej emocji, np. okazując lęk nie możemy raz pocić się i trząść, a innym razem zasypiać na stojąco a jeszcze innym uśmiechać od ucha do ucha. Nie tylko bystry czytelnik już pewnie zauważył, że ekspresja emocjonalna zażenowania, która rozwija się w czasie, obejmuje: unikanie wzroku (rozmówcy), powstrzymywanie uśmiechu tzw. uśmiech nie-Duchennego, w którym napina się mięsień jarzmowy ust, ale już nie mięsień dookoła oczu, spuszczenie głowy i skierowanie jej (zazwyczaj) na lewo. Uśmiech jest ten uniwersalny rozwojowo – badania pokazują, że to zachowanie wykazują również dzieci od 18. miesiąca życia; oraz międzykulturowo.

Pozostają dwa pytania: czy jest to reakcja uniwersalna w obrębie gatunku homo sapiens – wydaje się, że w zasadzie tak, choć Keltner i Anderson wskazują na potrzebę przeprowadzenia kolejnych badań w tym zakresie. Drugie pytanie jest pytaniem o uniwersalność wykraczająca poza nasz własny gatunek. Tu również wydaje sie, że tak – odpowiednikiem ludzkiej ekspresji są spuszczenie głowy odsłaniające szyję, kurczenie się, czynności higieniczne (self-grooming), obserwowane są zaczerwieniania skóry.

Nie czujesz zażenowania, nie bawisz się z nami – konsekwencje społeczne zażenowania

Z perspektywy funkcjonalnej, emocja musi mieć zarówno krótko- jak długofalowe korzystne dla jednostki konsekwencje. Keltner wykazał, że zażenowanie prowadzi do takich emocji i zachowań w odbiorcach niefortunnego zachowania, które pomaga naprawić relację, czyli: inni ludzie pomagają tym zażenowanym. O ile konsekwencje zażenowania rozpatrywane w krótszej perspektywie są korzystne – naprawienie chwilowo zaburzonej interakcji. Obrażona (niechcący) osoba szybciej wybacza, nieudany żart zostaje zapomniany a rozmówca “macha ręką” na niezręczność. Tak samo jest w dłuższej perspektywie. Rodzice mniej karzą te dzieci, które zwykły wykazywać zażenowanie. Każda emocja jest po coś. Czasami po prostu nie widać od razu. A zatem ‘żenujmy się’ ku dobru kontaktów z innymi homo sapiens.

Więcej informacji:
(C) Zdjęcie unsplash.com
Keltner, D., & Anderson, C. (2000). Saving face for Darwin: Functions and uses of embarrassment. Current Directions in Psychological Science, 9, 187-191.
Print Friendly, PDF & Email
Sending
User Review
0 (0 votes)
Total
0
Shares
2 comments
  1. Zacznę od tego, że ludzie w internecie bardzo często szukają czegoś, do czego mogą się przyczepić; co mogą skrytykować. Błędy ortograficzne są dla nich łakomym kąskiem i przykuwają uwagę, dlatego dobrym posunięciem ze strony Autorki było umieszczenie jednego w tytule artykułu.
    Kiedy zainteresowany odbiorca zaczyna czytać, na samym wstępie styka się z pytaniem, czy zdarzyło mu się kiedyś popełnić gafę, czuć zażenowanie. Prawdopodobnie nie ma człowieka, który odpowiedziałby „nie” na to pytanie, więc czytelnik uznaje, że artykuł skierowany jest właśnie do niego (ale dzięki wielokrotnemu podkreślaniu powszechności zjawiska oraz przytoczeniu paru przykładów żenujących zachowań nikt nie odniesie wrażenia, że jest sam z tym problemem).
    „Chwytliwy” wstęp zwiastuje, że Autorka adresuje swój tekst do szerokiego grona czytelników. Zainteresowało mnie to, więc postanowiłam przeczytać tekst z dwóch perspektyw: przeciętnego człowieka, który przewijając social media natknął się na interesujący artykuł i postanowił go przeczytać oraz odbiorcy siedzącego już trochę w psychologii i chcącego za wszelką cenę poszerzać posiadaną wiedzę, żądnego danych i faktów.
    Niestety żadna z wykreowanych przeze mnie postaci nie była w stu procentach zadowolona. Dla przeciętnego człowieka tekst był miejscami niezrozumiały, niektóre zdania sformułowane były w taki sposób, że trzeba było czytać je dwa razy, żeby zrozumieć ich sens. Natomiast człowiek żądny wiedzy rozczarowany był małą ilością konkretnych danych.
    Tak naprawdę cała część techniczna badań została pominięta. Autorka prezentuje nam częściowe wyniki, na przykład wymieniając fizyczne oznaki zażenowania lub wspominając o ich uniwersalności kulturowej, ale nie opisuje ich celu ani przebiegu. Zdecydowanie największy nacisk jest kładziony na aspekty społeczne, jakie znaczenie ma zażenowanie w kontaktach z innymi ludźmi.
    Dwa pytania postawione przez Autorkę w przedostatnim akapicie również pozostawiają pewien niedosyt, ponieważ nie dostajemy na nie jasnej odpowiedzi (a dostaliśmy za mało danych, żeby samemu móc satysfakcjonującą odpowiedź stworzyć).
    Na zakończenie wspomnę jeszcze o kwestiach „kosmetycznych”. W paru miejscach dało się zauważyć pewne niedopatrzenia, zdania były formułowane w sposób wprowadzający lekki chaos. Jeśli ktoś jest wyczulony na estetykę tekstu może nawet po przeczytaniu tego streszczenia odczuwać lekkie poirytowanie. Tak jak błąd ortograficzny w tytule był celowy, słuszny i nie podlega to dyskusjom, tak nad niedociągnięciami w tekście raczej bym się zastanowiła.

  2. Artykuł napisany w prosty i przyjemny dla odbiorcy sposób czytania go, jednak nie wszystkie wątki są do końca jasne. Badacze którzy zostali wymienieni na początku nie są sprecyzowani, przez co nie wiadomo czy są to osoby które są rzytelnym źródłem informacji dla czytelnika. Błąd ortograficzny w tytule odrazu oddaje przekaz tekstu i pokazuje, że autor jak wszyscy, odczuwa emocje zażenowania i zwyczajnie popełnia błędy, jednak ten błąd również wzbudza wątpliwości poziomu profesjonalności artykułu. Pod koniec tekstu autorka piszę “pozostają dwa pytania” które sugerują dwie odpowiedz w kwesti dlaczego odczuwamy zażenowanie, po czym dodane jest “wydaje się, że w zasadzie tak” co nie jest dosyć satysfakcjonującą ani wiarygodną odpowiedzią, szczególnie w artykule naukowym. “Rodzice mniej karzą te dzieci, które zwykły wykazywać zażenowanie” A może na odwrót? Zażenowanie wykazują rzadziej dzieci które są częściej karane? A może oddziałuje na to jeszcze inny czynnik zewnętrzny? Tak samo jest oddnośnie reszty tego typu przykładów w tekście. Nie jest to tak łatwo stwierdzić, czy są na ten temat badania, czy są to tylko wnioski lub przypuszczenia autorki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Related Posts