PSYCHOLOGIAmparzuchowski · 25 stycznia 2012
Gdy bliscy nas zawodzą, nasze przywiązanie przenosimy na przedmioty – przekonują psycholodzy na łamach prestiżowego przeglądu „Journal of Experimental Social Psychology”.
Czy potrzeba interakcji społecznych, jaką odziedziczyliśmy po naszych przodkach, może być zastąpiona korzystaniem z przedmiotów martwych? Czy używanie ulubionego przedmiotu może rekompensować odrzucenie społeczne? Aby sprawdzić odpowiedzi na te pytania, doktor Mark Landau z Uniwersytetu w Kansas wraz ze współpracownikami, przeprowadzili trzy eksperymenty. W jednym z nich podzielili badanych na cztery grupy – wszyscy przypominali sobie jedną z czterech możliwych wylosowanych wersji scenariusza. Ich zadaniem było opisać sytuację, w której nie mogli (lub mogli) polegać na swoich przyjaciołach (lub dalszych znajomych). Następnie wszyscy uczestnicy wypełniali kwestionariusz, w którym deklarowali m.in. nasilenie zachowań świadczących o uzależnieniu od przedmiotów (np. telefonu lub laptopa), potrzebie zajmowania się nimi oraz przywiązaniu do nich. Jak się okazało, najwyższe wyniki w skali przywiązania do przedmiotów martwych deklarowały osoby, które chwilę wcześniej przypominały sobie sytuacje nieprzyjemnego rozczarowania zachowaniem przyjaciół. W trzecim badaniu wszyscy uczestnicy rozstawali się z telefonami na czas badania, zaś ci z pośród badanych, którym następnie prymowano poczucie niepewności w ich związkach z innymi ludźmi wykazywali następnie większy lęk separacyjny i wyższą motywację do odzyskania przedmiotu. To kolejny argument, dla którego warto pamiętać o telefonie przy wychodzeniu z domu – to jedna z tych rzeczy, na której szczególnie polegamy, gdy bliscy zawiodą nasze zaufanie.