Smutek

PSYCHOLOGIA

Różne oblicza smutku

gciezak · 6 stycznia 2020

Badacze z Uniwersytetu Doshisha w Kioto: Mariko ShiraiNaoto Suzuki, od lat pracują nad subtelnymi różnicami manifestacji smutku w ciele i tym, jak jego poszczególne oblicza zdają się w różny sposób na nas oddziaływać. W badaniu opublikowanym w Frontiers in Psychology postanowili poszukać odpowiedzi na pytanie o cielesne korelaty smutku, a także zbadać, czy dwa wyróżnione przez nich podtypy smutku: strata kogoś bliskiego i porażka w osiągnięciu celu, będą manifestować się w ciele i umyśle w odmienny sposób.

PSYCHOLOGIA

Nie rezygnuj z melancholii

joannaj · 9 stycznia 2015

Kiedy czujemy się przygnębieni, często słuchamy smutnej muzyki. Czy taka muzyka nie powoduje u nas jeszcze gorszego nastroju? Najnowsze badanie opublikowane na łamach czasopisma PLoS One dowodzi, że tego rodzaju melodie mogą znacząco polepszyć nasze samopoczucie!

Smutek jest powszechnie uważany za niepożądaną emocję i większość osób woli za wszelką cenę unikać tego uczucia. Dlaczego więc ludzie tak bardzo kochają muzykę, z której emanuje smutek? Czy ludzie mogą czerpać przyjemność ze smutku? Na te pytania próbował odpowiedzieć zespół niemieckich psychologów z Free University of Berlin.

PSYCHOLOGIA

Dlaczego lubimy smutne piosenki?

mosowiecka · 7 stycznia 2014

Melancholijna piosenka „Yesterday” zespołu The Beatles pozostaje jednym z najpopularniejszych utworów w historii muzyki rozrywkowej. Fenomen smutnej muzyki opisali psycholodzy na łamach Frontiers in Psychology.

Smutne melodie są często wykorzystywane w badaniach naukowych do wywołania określonych emocji u uczestników. Jeśli smutna muzyka rzeczywiście wywołuje tylko nieprzyjemne uczucie, to dlaczego tak wielu z nas nadal słucha smutnych piosenek, zamiast decydować się na takie poprawiające nastrój?

Uczestnicy badania słuchali smutnych, powolnych ballad i wesołych, szybkich utworów. Wśród smutnych utworów były „La Séparation” Glinki w tonacji f-moll i Etiuda „Sur Mer” Blumenfelda w tonacji g-moll, zaś wśród wesołych „Allegro de Concierto” Granadosa w tonacji g-moll. Następnie każdy badany oceniał ładunek emocjonalny muzyki oraz własne samopoczucie.

PSYCHOLOGIA

Cena szczęścia i smutku

mosowiecka · 21 stycznia 2013

Zapłaciłbyś więcej pieniędzy za przeżycie godziny szczęścia czy uniknięcie godziny smutku? Podobno miłości i szczęścia nie da się kupić, ale w eksperymentach prowadzonych przez Hi Lau z Uniwersytetu w Hongkongu badanym dano taką możliwość. “Przypisując emocjom materialne odpowiedniki, potrafimy lepiej zrozumieć wartość ludzkich doświadczeń” – wyjaśnia naukowiec.

Uczestnicy pierwszego badania przypominali sobie sytuacje, w których doświadczali niezwykle silnych uczuć. Następnie szacowali, ile byliby skłonni wydać, żeby w ciągu godziny móc się cieszyć przywołanymi pozytywnymi emocjami lub uniknąć negatywnych. Wycena miała wynosić od 50 zł do 750 zł (dla ułatwienia przeliczyliśmy na złotówki). Okazało się, że uczestnicy byli w stanie zapłacić więcej, aby doświadczyć przyjemnych emocji, niż by uniknąć przykrych.

PSYCHOLOGIA

Muzyka łagodzi obyczaje

mwronska · 14 stycznia 2012

Muzyka ma zadziwiającą zdolność do wzbudzania w nas emocji. Być może dlatego uświetnia ważne momenty naszego życia. Szybkie i wesołe melodie pobudzają do działania, dodają energii i zachęcają do tańca na weselach; smutne i wolne marsze żałobne uspakajają i przygnębiają. Dlaczego, poza rodzinnymi uroczystościami, zdarza nam się słuchać smutnej muzyki, skoro wpływa negatywnie na nasz nastrój? Na to pytanie próbują odpowiedzieć naukowcy na łamach czasopisma Emotion.

Wachlarz emocji wyrażanych przez muzykę jest niezwykle bogaty. Jednak czy emocje komunikowane przez muzykę odpowiadają emocjom odczuwanym przez nas podczas jej wysłuchiwania? Najczęściej tak jest, dzięki czemu wysłuchanie wesołego lub smutnego utworu skutecznie wprawia uczestników badań psychologicznych w lepszy lub gorszy nastrój. Zatem co takiego tkwi w smutnych utworach, że czasem lubimy ulec ich ponuremu nastrojowi?

PSYCHOLOGIA

Weź się w garść!

mosowiecka · 8 stycznia 2012

Właściwie dlaczego nie lubimy być pocieszani podobnymi słowami? Według australijskiego badacza Brocka Bastiana takie standardowe reakcje na czyjś smutek wzbudzają i wzmacniają przekonanie, że inni oczekują od nas natychmiastowej poprawy samopoczucia i nie akceptują naszych negatywnych emocji. To napędza spiralę smutku i poczucia nieadekwatności, a my czujemy się jeszcze gorzej. Emocje mają charakter społeczny. To otoczenie decyduje, czy dana emocja jest pożądana, czy nie i dlatego pewna ich grupa jest ujawniana w relacjach częściej niż inne. Ludzie nie przepadają za towarzystwem smutasów ani choleryków i podczas gdy szczęście ulega idealizacji, pokazywanie negatywnych emocji jest najczęściej źle odbierane. Takie niepisane społeczne normy wywierają presję bycia uśmiechniętym niemal 24 godziny na dobę, a dobrze znane teksty: “wszystko będzie dobrze”, “nie łam się” i “weź się w garść” nie pocieszają, a jeszcze bardziej przygnębiają. Jak więc nie zawieść oczekiwań innych ludzi, kiedy mamy gorszy dzień? Nie chcemy przecież tego pokazać i najczęściej robimy dobrą minę do złej gry za cenę jeszcze gorszego samopoczucia. Tym zjawiskiem zainteresował się Brock Bastian z Uniwersytetu Queensland. Naukowiec zauważa, że te reguły, chociaż obecne w większości kultur, przedstawiają się trochę inaczej w zależności od miejsca zamieszkania. Na przykład w krajach zachodnich jest silna presja na bycie szczęśliwym, podczas gdy w azjatyckich – większe przyzwolenie na ujawnianie negatywnych emocji.

NEUROBIOLOGIA

Kobiece łzy ciosem w męskie libido

maciej_t · 12 stycznia 2011

Płacz jest jednym z najbardziej tajemniczych, a zarazem swoiście ludzkich stanów emocjonalnych. Dla nauki pozostaje wciąż nieco zagadkowy, a jego interpretacją zajmuje się przeważnie “psychologia ludowa”.

W naszym kręgu kulturowym płacz – abstrahując od słuszności takiego twierdzenia – jest aktywnością tradycyjnie przypisywaną kobietom. Jak pisał Wiesław Myśliwski - Tak już jest na świecie, że kobiecie płacz przychodzi z pomocą. Okazuje się, że pisarz mógł mieć sporo racji. Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez zespół z Weizmann Institute w Izrealu. W opublikowanym na łamach Science artykule Human Tears Contain a Chemosignal, naukowcy, pod kierunkiem neurobiologa i kognitywisty dra Noama Sobela, sugerują, że kobiece łzy (a dokładniej - ich “zapach”) powodują u mężczyzn obniżenie poziomu testosteronu. Ekspozycja na chemiczne ślady zawarte w łzach sprawia, że kobiety stają się mniej pobudzające seksualnie. Mamy więc prawdopodobnie do czynienia z rodzajem “chemicznej tarczy”, której istnienie – z uwagi na charakter testosteronu jako “nośnika agresji” – wydaje się całkowicie uzasadnione z ewolucyjnego punktu widzenia.

PSYCHOLOGIA

Bolesny perfekcjonizm

mparzuchowski · 17 stycznia 2010

– Potrzeba bycia idealnym potrafi skutecznie odebrać chęć do życia – twierdzi doktor Paul Hewitt z Uniwersytetu British Columbia. W ciągu ostatnich dwóch dekad ustaliliśmy, że przymus doskonałości często łączy się ze zwiększonym poziomem depresyjności, odczuwanego napięcia i zaburzeniami jedzenia – tłumaczy badacz.

– Perfekcjonistów nie opuszcza przeświadczenie, że im lepiej coś robią, tym lepiej powinni byli to zrobić – mówi profesor Flett, współautor badań z Uniwersytetu York w Toronto. Można wyróżnić dwie formy perfekcjonizmu: zewnętrzny i wewnętrzny. Zewnętrzny przymus dążenia do ideału to poczucie, że inni będą nas cenili, tylko wtedy, gdy będziemy nieskazitelni. Najczęściej takie osoby doświadczają wrażenia nacisku i braku wsparcia ze strony otoczenia, czemu zazwyczaj towarzyszą objawy depresji i poczucia beznadziejności. Perfekcjonizm wewnętrzny jest nieco bardziej skomplikowany. Wymaganie od siebie najwyższych standardów to prawdopodobnie jedynie czynnik zwiększający ryzyko perfekcjonizmu zewnętrznego. Wewnętrzny perfekcjonista radzi sobie z sytuacjami niskiego natężenia stresu, ale częściej jest przygnębiony, podenerwowany lub myśli o samobójstwie, gdy coś idzie źle. Badania Flett, Hewitta, i zespołu, wskazują, że z perfekcjonizmem ściśle łączą się zaburzenia jedzenia (naukowcy dowiedli wcześniej istnienie związku między anoreksją a wewnętrznym przymusem doskonałości). Ponadto zawyżone wymagania w stosunku do siebie, często przenoszą się na wymagania idealnego działania od wszystkich wokół – pracowników, znajomych, rodziny. To szczególnie niszczące dla bliskich związków interpersonalnych - jeśli żądasz od swojego partnera, żeby zawsze był idealny i jeśli często go krytykujesz, możesz spodziewać się kłopotów.

PSYCHOLOGIA

Wstręt strażnikiem moralności

Bocian Konrad · 7 stycznia 2009

Pies Franka zginął pod kołami samochodu przed jego domem. Franek słyszał, że ludzie w Chinach okazjonalnie jedzą mięso psów, dlatego był ciekaw jak smakuje. Pociął więc jego ciało, ugotował i zjadł na obiad. Na ile nie właściwe jest zachowanie Franka? Właśnie takie historyjki oceniali uczestnicy eksperymentu badaczy z Uniwersytetów Plymouth, Virginia i Stanford. Pytanie, jakie postawili sobie autorzy badań, dotyczyło wstrętu, a dokładnie wpływu tej specyficznej emocji na oceny moralne.

Jak wzbudzić w badanych uczcie wstrętu? Nic prostszego. Bierzemy biurowy śmietnik, instalujemy w nim tak zwany “fart spray” i umieszczamy w pewnej odległości od stanowiska przy którym odbywać się będzie badanie. Najważniejsze, aby żaden z uczestników nie domyślił się, że wzbudzamy w nim fizyczny wstręt. Sztuka ta udała się autorom opisywanego badania.