
KSIĄŻKI
Kosmologiczne koany - recenzja książki
Do książki tej zabierałam się jak do jeża. Coś od samego początku spowodowało mój opór i chęć lektury. Może to kwestia tego, że była to lektura nieplanowana przeze mnie? A może odniesienia do praktyki zen? Przyznam szczerze, że obawiałam się nieco zbytniej poetyki New Age i sięgania po metafory i odwołania na pograniczu nauki i wiary. Owszem, były takie czasy kiedy zaczytywałam się we „Wróżce” i innych tego typu gazetach. Miałam nawet specjalny stoliczek w rogu pokoju z dwoma słonikami, co miało (według zasad feng shui) spowodować znalezienie odpowiedniej pary. Lata jednak mijają i teraz znacznie bliżej mi do nauki niż ezoteryki.