
Czy pesymizm może ocalić naszą planetę?
Wizje przyszłości w apelach klimatycznych często są przedstawiane w sposób niezwykle pesymistyczny, paraliżując nas i sprawiając, że czujemy się bezradni. Wydawać by się mogło, że więcej optymizmu może wnieść nieco nadziei i chęci do działania. A jednak jest zupełnie odwrotnie! Według najnowszych badań opublikowanych w Humanities and Social Sciences Communications to właśnie pesymistyczne wizje są dla nas najbardziej mobilizujące.
„Nie chcę Waszej nadziei, chcę, byście panikowali. Chcę, byście poczuli strach, który ja czuję każdego dnia i zaczęli działać. Chcę, byście zachowywali się tak, jakby nasz dom płonął, bo tak właśnie jest.” – tymi słowami Greta Thunberg zwracała się do zebranych podczas Światowego Szczytu Ekonomicznego w 2019 roku. W takim też tonie utrzymana jest większość apeli o podjęcie działań na rzecz klimatu. Trudno więc się dziwić, że wielu z nas czuje się przytłoczonym czy też chronicznie „zmęczonym apokalipsą”, co w efekcie może przynosić równie złe skutki co zaprzeczanie istnieniu negatywnych zmian w środowisku. Nieco bardziej optymistyczne komunikaty mogą w pewnym stopniu pocieszyć społeczeństwo, ale nie będą sprzyjały dostrzeżeniu ryzyka i podjęciu działania. Według wielu naukowców to właśnie smutek, zmartwienie, strach, lęk, nadzieja i złość są silnie związane z zaangażowaniem w zmianę klimatu. Brandi Morris, Polymeros Chrysochou, Simon Karg i Panagiotis Mitkidis z Uniwersytetu w Aarhus w Danii postanowili sprawdzić jak różnice w nacechowaniu emocjonalnym apeli klimatycznych wpływają na postrzeganie ryzyka związanego z konsekwencjami zmian klimatu, a także na postrzeganie skuteczności swoich własnych działań.


