Eksperyment

INNE TEKSTY

List otwarty Sopockiego Towarzystwa Naukowego

Redakcja · 15 stycznia 2010

W zorganizowanym przez STN oraz badania.net spotkaniu popularnonaukowym „Dlaczego nauka nie wierzy w jasnowidzenie”, które odbyło się 13 września w sopockiej Bookarni wzięło udział ponad 40 osób, a w kawiarni bardzo szybko zabrakło miejsc. Tematem przewodnim było jasnowidzenie, sprawa Iwony Wieczorek oraz zaangażowanie w jej sprawę jasnowidza z Człuchowa Krzysztofa Jackowskiego.

W trakcie spotkania przełamywany był mit, jakoby nauka nie miała w kwestii jasnowidzenia nic do powiedzenia oraz nie zajmowała się tym zagadnieniem z powodu uprzedzeń i braku otwartości środowisk naukowych. Przeciwnie, na przestrzeni minionych 150 lat przeprowadziliśmy dziesiątki tysięcy eksperymentów, zamiast jednak potwierdzić paranormalną naturę badanych zjawisk, nauczyły nas one, jak łatwo ulegamy iluzjom.

CZY WIESZ, ŻE?

Warto mieć brzydsze rodzeństwo

Teloch · 6 stycznia 2010

W przeciwieństwie do tego, co mówią Wam osoby aktywne, obowiązkowe i pracoholicy – każdy z nas jest leniem. Staramy się przetworzyć jak najwięcej informacji jak najmniejszym kosztem. I całkiem nieźle nam się udaje ciąć te umysłowe koszty. Czasami jednak tu i ówdzie zdarzy się wpadka. Jest ona czasami na tyle poważna, że nazwanie człowieka istotą całkowicie racjonalną byłoby grubą przesadą.

Temat wpisu zasugerował wykład Dana Ariely, który gorąco polecam, ponieważ jego popularnonaukowość okraszona jest dodatkowo szczyptą humoru:

CHEMIA

Z poradnika kryminalisty

Rafa Marszaek · 4 stycznia 2010

Dzisiaj tylko mała porada dla kryminalistów-amatorów. Słyszeliście być może o tym, że ananas jadalny zawiera enzym, który, mówiąc krótko, może nas strawić (ogniem piekielnym. Znaczy – ananasowym). Dlatego nie zaleca się jedzenia zbyt dużych ilości świeżego ananasa na raz.

Enzymem tym jest bromelina. Jeden z mitów dotyczących bromeliny i ananasa głosi, że można z ich pomocą usunąć linie papilarne. Ha! - zakrzyknie zaraz domorosły gangster. – To rozwiązanie moich problemów.

Otóż nie – pomimo tego, że nawet zazwyczaj nieomylny Stephen Fry także podparł ten mit swoim autorytetem. Tom Scott (tzw. osobistość internetowa) przeprowadził ten eksperyment na sobie. Biedak, mógł sobie tego oszczędzić, gdyby wcześniej zerknął w gugla i szpernął za literaturą. A przebieg i wyniki doświadczenia możecie obejrzeć tu:

PSYCHOLOGIA

Zdrowa kontrola

Teloch · 30 stycznia 2010

Osoby, które lubią prowadzić samochód, bardzo chwalą sobie możliwości jakie przedstawia użytkownikowi auto, ale też poczucie kontroli, władzy, które nad nim sprawujemy. Owo poczucie kontroli jest dla nas, jako ludzi, niezwykle ważne.

Mechanizm poszukiwania kontroli przez wolny wybór jest wrodzony, towarzyszy nam od małego. Dzieci przedszkolne na ten przykład preferują samodzielny wybór nagrody, nad pozostawienie tej decyzji w rękach osoby dorosłej - nawet wtedy, gdy z samodzielnym wyborem wiążą się koszty, np. odroczenie pozyskania nagrody (Brigham i Hockstra, 1985). Ale nawet dorośli, kurczowo trzymając się kontroli, robią głupie rzeczy. Dobrym przykładem są wahadłowce NASA. Były co prawda budowane jako cuda nowoczesnej technologii pozwalającej na ich wielokrotne wykorzystywanie przy przenoszeniu ludzi na orbitę - w ten sposób ich użytkowanie miało być opłacalne. W praniu okazało się jednak, że promy kosmiczne nie są ani tanie, ani bezpieczne, ani szybkie, bo przygotowanie startu trwa całymi miesiącami. Przy przepychaniu projektów skrzydlatych wahadłowców lądujących niczym normalne samoloty działało jednak silne lobby wojskowych pilotów. Nie było im w smak, że wracając na Ziemię będą siedzieć skuleni w kapsule. Chcieli mieć kontrolę, chcieli mieć możliwość ręcznego lądowania. Skutek tego taki, że za parę lat NASA będzie musiało wynajmować miejsca w Rosyjskich Sojuzach.

PSYCHOLOGIA

Baby bufor

Teloch · 23 stycznia 2010

Człowiek jest jedynym znanym nam zwierzęciem, które jest świadome własnej śmiertelności. Ten pierwotny lęk towarzyszy nam od dziecka i mimo tego, że próbujemy go bagatelizować, jego oddziaływanie jest tak silne jak subtelne. Dobrze opisuje go Teoria Opanowywania Trwogi, według której do walki z owym lękiem wysyłamy własną samoocenę. Chińscy psychologowie udowadniają, że w walce mogą nas wspomóc także własne dzieci.

Śmierć, jako ostateczna siła sprawcza wydaje się nieunikniona, straszna, obezwładniająca. Refleksje tego typu budzą bardzo silny lęk, paraliżującą trwogę. By ułatwić sobie funkcjonowanie tłumimy ten lęk do akceptowalnego psychicznie poziomu. Trzeba teraz utrzymać trwogę w ryzach – wytwarzamy więc tzw. światopogląd społeczny, czyli ideologię, zbiór wierzeń, normy, wartości społeczne, zespół standardów, których trzymanie się ma zapewnić symboliczną bądź realną szansę na nieśmiertelność. Takie są przynajmniej założenia Teorii Opanowywania Trwogi. Xinyue Zhou razem z drużyną założyła, że i dzieci, rozbudzając myśli o przekazaniu swoich genów, ciągłości kulturowej czy ogólną symbolikę nowego życia będą dobrym buforem lęku przed śmiercią.

CHEMIA

Zrób to sam: czarne węże faraona

Agata Kukwa · 4 stycznia 2010

Czarne węże (ang. black snakes) to rodzaj fajerwerku, który nie wybucha, nie świeci, nie płonie ani nawet nie produkuje iskier. Bezpieczniejszy niż zimne ognie, a do tego można go zrobić w domu korzystając z produktów z kuchennej szafki. Nazywane również wężami faraona (ang. pharaoh snake), mimo swojej nieszkodliwości, robią naprawdę niezłe wrażenie.

Czego potrzebujesz?

  • trochę piasku
  • alkohol (spirytus lub wódka), a jeśli nie chcesz marnować tego cennego płynu wystarczy benzyna do zapalniczek
  • soda oczyszczona
  • cukier puder

Jak to zrobić?

  1. wymieszaj sodę oczyszczoną z cukrem w stosunku 1:4 (np. 4 łyżki cukru i 1 łyżka sody). Jeśli chcesz uzyskać większego węża po prostu zwiększ ilość składników, ale zachowaj ich wzajemny stosunek
  2. usyp górkę z piasku z dziurką na środku, taki jakby mały wulkanik
  3. do dziury nalej alkoholu (lub benzyny jeśli alkohol wolisz wypić) tak aby piasek w jej wnętrzu zrobił się mokry, tylko nie przesadzaj
  4. wymieszaną sodę z cukrem wsyp do dziury
  5. podpal
  6. podziwiaj

Tym razem wielkość Twojego węża zależy tylko od Ciebie ;-) Dasz radę zrobić takiego?

CHEMIA

Szalona piana

Agata Kukwa · 6 stycznia 2010

Eksperyment zwany słoniowa pasta do zębów (ang. elephant toothpaste) budzi od dawna zainteresowanie internautów. Zawsze pojawia się pytanie „Jak to działa?” Mechanizm tego zjawiska kryje się oczywiście w chemii. Co więcej, przeprowadzenie tego widowiskowego doświadczenia w domu jest naprawdę dziecinnie proste.

Zanim wyjaśnimy tajemnicę eksperymentu zobaczmy o czym mowa.

Trzeba przyznać, że fontanna kolorowej piany wygląda spektakularnie. Czy możemy powtórzyć taki eksperyment w domu?

Jak to działa?

W naczyniu stojącym na stole znajduje się mieszanina złożona z nadtlenku wodoru (H2O2), detergentu oraz kilku kropel barwnika spożywczego. To co studenci mieszają w małych naczynkach to nasycony roztwór jodku potasu (KI). Kiedy zostaje dodany do reszty składników rozpoczyna się burzliwa reakcja chemiczna. Za produkcję piany odpowiedzialny jest oczywiście detergent, jednak piana różni się znacznie od tej, którą widzimy podczas mycia naczyń czy kąpieli. Wszystkie malutkie bąbelki tworzące pianę wypełnione są normalnie powietrzem. W powyższym eksperymencie wypełnia je tlen uwalniany z nadtlenku wodoru według prostej reakcji: 2H2O2 -> O2 + 2H2O Dodanie jodku potasu znacznie przyspieszają i dynamizuje powyższą reakcję, a tym samym cały proces tworzenia piany. Jodek potasu działa tutaj jako katalizator. Kolor szalonej piany z filmu zapewnia dodanie czerwonego i żółtego barwnika spożywczego.

CZY WIESZ, ŻE?

Warto mieć potężnego wroga

Teloch · 21 stycznia 2010

Człowiek bytuje w świecie nieuporządkowanym, chaotycznym, pełnym lepszych i gorszych losowych zdarzeń. Wpływ zbiegów okoliczności na nasze życie jest jednak niepokojący – mamy naturalną skłonność do katalogowania rzeczywistości, a co za tym idzie, do jej kontrolowania. Możemy odczuwać dyskomfort, kiedy los co rusz ukazuje swoją władzę nad naszymi planami. Okazuje się, że w takiej sytuacji warto mieć potężnego wroga.

Potrzeba kontroli jest jedną z podstawowych psychicznych potrzeb człowieka. Jako osoba kompetentna i skuteczna muszę przecież posiadać jakąś władzę nad sobą, innymi, jak i otaczającym nas światem. Wspólny wróg natomiast od początku dziejów traktowany był jako element spajający grupę czy usprawiedliwiający kolektywne działania. Sullivana, Landaua oraz Rothschilda, Badaczy z University of Kansas zastanowiło, czy w chwili zachwianego poczucia kontroli wróg, jakikolwiek by on nie był, zostanie obarczony za to winą.

NEUROBIOLOGIA

Nie wytrenujesz mózgu przed komputerem

Bocian Konrad · 5 stycznia 2010

„Gry” trenujące mózg, to wielomilionowy rynek, na którym producenci zarabiają krocie. Naukowcy z popularnego programu naukowego „Bang Goes The Theory” emitowanego przez BBC, postanowili przetestować elektronicznych trenerów w jednym z największych badań internetowych.

Gry typu „Brain Buddies” przekonują ludzi, że dzięki systematycznemu treningowi, funkcje poznawcze ich mózgu ulegną widocznemu polepszeniu. Problem w tym, że naukowych dowodów na potwierdzenie tej tezy jest niewiele.

Adrian Owen z Instytutu Neurobiologii w Cambridge i jego współpracownicy zaangażowali do badania 11 430 osób. Ich zadaniem było ćwiczyć przez 6 tygodni takie umiejętności poznawcze jak: wnioskowanie, pamięć, planowanie, umiejętności visualno-przestrzenne oraz uwagę.

PSYCHOLOGIA

Komedia poszerza horyzonty

mparzuchowski · 20 stycznia 2010

Pozytywne odczucia zwiększają nasze zdolności do spostrzegania szerszego kontekstu – dowodzą badania opisane w przeglądzie Psychological Science pod przewodnictwem profesor Barbary Fredrickson z University of Michigan.

Strach czy złość zawężają uwagę, co przyspiesza nasze reakcje i zwiększa szanse na przeżycie w starciu z napastnikiem. Radość i zadowolenie są natomiast niezbędne dla przetrwania w aspekcie długofalowym, dlatego promują spostrzeganie globalne i wyzwalają myślenie oparte na regułach włączania. Badacze założyli więc, że ludzie w pozytywnym nastroju o będą spostrzegali innych raczej jako członków grupy własnej niż obcej.