Ekologia

PSYCHOLOGIA

Jak wynagrodzenie wypłacane na podstawie stawki godzinowej wpływa na naszą chęć do segregowania śmieci?

Katarzyna Fedko · 2 stycznia 2018

Jak wynagrodzenie wypłacane na podstawie stawki godzinowej wpływa na nasze zaangażowanie w działania proekologiczne? Czy jesteśmy świadomi wartości naszego czasu? Co możemy zrobić, żeby efektywność kampanii proekologicznych wzrosła? Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć przyglądając się ekonomicznej wartości czasu i jej wpływowi na nasze decyzje, skupiając się na decyzjach i działaniach w wyniku których jesteśmy przyjaźni naszemu środowisku i otoczeniu.

Czy zastanawiałeś się kiedyś ile jest warta godzina twojego czas?
To krótkie pytanie może nam pomóc w podejmowaniu prostych codziennych decyzji. Pierwsze co przychodzi na myśl to oczywiście praca. Na każdej rozmowie rekrutacyjnej pada pytania „Jakie są Pana/Pani oczekiwania finansowe”. To jeden z najważniejszych momentów, podczas których wyceniamy nasze kompetencje i pracę a przede wszystkim wartość pieniężną naszego czasu (lub inaczej ekonomiczną wartość czasu). Jeśli chodzi o to, jak nasz „czas” jest wynagradzany to mamy właściwie dwie formy: jest to wynagrodzenie miesięczne – względnie stała stawka zróżnicowana co najwyżej o bonusy i premie lub stawka godzinowa. A więc wynagrodzenie będzie uzależnione od ilości przepracowanych godzina w danym miesiącu. Czy ma to na nas jakiś wpływ? Wydawałoby się, że nie poza administracyjnym rozliczeniem.
Jak korzystać z ekonomicznej wartości naszego czasu tego w życiu codziennym?
Jedną ze znienawidzonych przeze mnie czynności domowych jest prasowanie. Ponieważ w domu regularnie odbywają się kłótnie o to, kto ma zadbać o wyprasowane i złożone koszule, zachęcona przez wszelkiego rodzaju poradniki, postanowiłam przeprowadzić małe ćwiczenie. Wyceniłam godzinę swojego czasu. Jak? Wzięłam oczywiście pod uwagę swoją pracę, ale także wszelkie obowiązki dodatkowe i ilość wolnego czasu. A głównym kryterium jest to, jaka kwota jest w stanie wyciągnąć mnie z kanapy w celu jej zarobienia. Wyszło mi magiczna kwota, którą pozostawię dla siebie. Najważniejsze w tym jest to, że zatrudnienie pomocy domowej będzie korzystniejsze finansowo niż zatrudnienie do tego mnie. Kłótnie ustały, ale czy to jedyny aspekt mojego życia, na który wpłynęła znajomość ceny, jaką ma moja godzina?
Jak ekonomiczna wartość czasu wpływa na nasze zachowania proekologiczne?
Ogromne środki finansowe są co roku przeznaczane na kampanie prospołeczne i proekologiczne. Mają one zachęcać ludzi do wolontariatów i działań na rzecz środowiska takich jak chociażby segregowanie śmieci. Jednak pomimo tego, nasze zaangażowanie w tego typu działalność nie zwiększyła się od dwudziestu lat.
Okazuje się, że właśnie świadomość wartości naszego czasu zmniejsza chęć do uczestniczenia w działaniach proekologicznych. Skoro wiemy jak cenna jest nasza godzina do nie mamy ochoty na angażowanie się w działania, które nie przynoszą nam bezpośredniej i osobistej korzyści. Jednak przecież na co dzień podejmując różne aktywności nie myślimy ciągle ile to nas kosztuje. Więc gdzie się rodzi świadomość ekonomicznej wartości czasu? Jednym z mechanizmów, który aktywuje w nas myślenie o wartości naszego czasu jest właśnie wynagrodzenie wypłacane godzinowo. Analiza społecznych i ekonomicznych badań (British Household Panel Survey) gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii pokazała, że istnieje zależność pomiędzy tym, jak wypłacane jest wynagrodzenie a tym w ile działań proekologicznych angażują się członkowie danej rodziny. Należy jednak podkreślić fakt, że to nie tyle stawka godzinowa a świadomość wartości czasu prowadzi do zahamowania działań proekologicznych. Nie myślimy ciągle o tym ile wart jest nasz czas. Podejmujemy różnego rodzaju działania dla przyjemności lub innych powodów. Jednak łatwo w nas obudzić świadomość tego ile warta jest nasza godzina wykonując, chociażby ćwiczenie podobne do tego, jakie wykonałam, szukając racjonalnego argumentu do nieprasowania. Podobny mechanizm wykorzystały Ashley Whillans i Elizabeth Dunn badając grupy studentów. Jak się okazało osoby świadome wartości godziny swoje czasu były nie tylko mniej chętne do angażowania się w działania proekologiczne, ale oceniały je jako mniej wartościowe w porównaniu do studentów, którzy nie obudzili w sobie świadomości ekonomicznej wartości czasu. Co więcej, w innym zadaniu, osoby badane poproszono o wykonanie paru ćwiczeń m.in. wycinanie różnych form z papieru. Następnie zostali poinformowani, że resztki papieru mogą wyrzucić do kosza w pomieszczeniu lub do kosza recyklingowego, znajdującego się na zewnątrz. W grupie „stawki godzinowej” jedynie 12% osób wyrzuciło śmieci do kosza recyklingowego, podczas gdy w drugiej grupie było to aż 41%, pomimo że dojście do niego zajmowało jedynie dodatkowe 3 sekundy.

Jak pokazywałam na własnym przykładzie, świadomość ile warta jest godzina naszego zaangażowania może pomóc w priorytetyzowaniu codziennych zadań, ale z drugiej strony może doprowadzić do wręcz absurdalnych oszczędności. Jakby dobrze się zastanowić to, czy te 3 sekundy poświęcone na podejście do kosza recyklingowego naprawdę robią dla nas różnicę? Oczywiście, że nie ale żaden z badanych nie powie, że nie podszedł do kosza, ponieważ liczył ile te 3 sekundy będą kosztować. Cały proces jest po prostu nieświadomy.

PSYCHOLOGIA

Atak czy ucieczka?

ola · 19 stycznia 2017

W badaniach nad klasycznymi efektami w psychologii społecznej zaczęły (wreszcie!) pojawiać się elementy ekologicznego usytuowania człowieka w konkretnej sytuacji. Miejsce, w jakim znajdujemy się w danym momencie i możliwości ruchu, jakie ma nasze ciało w tej sytuacji okazują się mieć niebagatelny wpływ na to co myślimy i co planujemy zrobić.

W psychologii społecznej dość powszechne są badania nad konsekwencjami aktywizacji określonych kategorii poznawczych (tzw. primingu). Mówiąc prościej, badacze interesują się tym, w jaki sposób to, o czym akurat myślimy, wpływa na nasze postrzeganie świata, na to co odczuwamy, a także na nasze zachowanie. Wiele z tych efektów traktowanych było dotąd jako uniwersalne i niezależne od kontekstu – na przykład oczekiwano, że biali uczestnicy eksperymentów będą każdorazowo reagować lękiem na widok czarnoskórego silnego mężczyzny, a myślenie o pielęgniarkach będzie bezwarunkowo prowadzić do większej pomocności. Jednak siła konkretnej sytuacji okazuje się mieć znaczący wpływ na ostateczny efekt takich aktywizacji.

CHEMIA

Krewetki na haju

Rafa Marszaek · 31 stycznia 2010

Farmaceutyki to – w granicach rozsądku – zbawienie ludzkości i cud XX wieku. Olbrzymi postęp medycyny w ostatnim stuleciu to przede wszystkim skutek odkrycia wielu setek, tysięcy, a może nawet milionów nowych leków. Nowe metody, nowe urządzenia też odgrywają ważną w tym rolę. Niemniej jeśli dobrze się nad tym zastanowić, to widać, że 90% przypadłości można wyleczyć albo środkiem przeciwbólowym albo antybiotykiem. Leków zresztą zażywamy więcej niż potrzebujemy, stosując często, świadomie bądź nie, efekt placebo. Napychamy się aspirynami i ibuprofenami, gripeksami i syropami, koktajlami witaminowymi i antybiotykami, antydepresentami i przeczyszczaczami. I tak dalej, i tym podobne. Część z tych substancji ulega rozkładowi w organizmie. Ale wiele wydalanych jest z moczem, nie wspominając o lekach, które do tego wtórnego obiegu trafiają prosto z fiolki – a bo się przeterminowały, a bo się rozsypały, a bo jeszcze coś innego. I nikt nie zastanawia się, gdzie to wszystko spływa. A przecież w przyrodzie nic nie ginie, a ścieki nie parują i odlatują w kosmos tylko spływają do rzek, mórz, oceanów. I ktoś jednak – czy też coś – może je ponownie połknąć w tej czy innej formie. Nad skutkami tego jednak nikt nie rozpamiętuje. A może właśnie powinniśmy.

CZY WIESZ, ŻE?

Możesz obliczyć swój ślad ekologiczny

Agata Kukwa · 19 stycznia 2010

Ile planet byłoby potrzebnych gdyby wszyscy prowadzili taki styl życia jak Ty? Sprawdź jak bardzo jesteś (nie)ekologiczny. Ślad ekologiczny (ang. ecological footprint) jest miarą zapotrzebowania człowieka na zasoby ekosystemu ziemskiego. Stanowi porównanie stopnia eksploatacji zasobów naturalnych ze zdolnością planety do ich regeneracji.

W 2006 roku średni ślad ekologiczny człowieka wynosił 1.44 planety. Oznacza to, że zużywamy dobra naturalne znacznie szybciej niż są wytwarzane w naturze. Pierwszy model obliczania śladu ekologicznego opracował 1992 roku Mathis Wackernagel w ramach swojej rozprawy doktorskiej na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej.