KSIĄŻKIannakor · 9 stycznia 2021
Dawid Krawczyk podąża szlakiem kampanii wyborczych. A właściwie nie tyle kampanii ile ludzkich potrzeb, marzeń, sukcesów i porażek. Do lektury zbierałam się długo – zaczęłam, odłożyłam, w te wakacje sięgnęłam ponownie i to był strzał w dziesiątkę. Całość pochłonęłam w przeciągu dwóch dni.
Krawczyk pisze bardzo dobrze – język, którym się posługuje jest co prawda często językiem kolokwialnym, ale dzięki temu oddaje to doskonale atmosferę całości. Ponieważ świat opisywany przez autora nie jest światem z instagrama i tweetów, ugrzecznionym i idealnym. Jest to świat
potknięć, swojskiej kiełbasy i staranowanych barierek na autostradzie. A co najważniejsze, jest to świat bogaty w kolory i zapachy codzienności, a bohaterowie reportażu, zwykli ludzie, są przez autora szanowani. A może i nawet momentami podziwiani? Jedyne osoby, którym naprawdę się obrywa to politycy. Krawczyk w białych rękawiczkach pokazuje ich bezduszność, politykierstwo i egocentryzm. Co najważniejsze – autor nie ustawia się do nich w kontrze, nie wywyższa się i nie wskazuje błędów z poczuciem wyższości. Wręcz przeciwnie. Nawet błędy opisywane w tekście są przez niego opisane z lekkim poczuciem zrozumienia, a nawet akceptacji. Polityka jest brutalna – widać to wszem wobec na kartkach książki znajdziemy wiele przykładów, których lektura może zniechęcić nas do uwierzenia komukolwiek. Z drugiej strony opisywani ludzie, ich marzenia i opinie są tak ludzkie, że zaczynamy rozumieć skąd takie, a nie inne decyzje, oraz takie i nie inne wyniki.